W swoim życiu miałem do czynienia już z naprawdę wieloma klawiaturami. Począwszy od takiej, która była montowana jako integralny element C64, przez białego klasyka dodawanego do pierwszych PC-tów, po klawiatury membranowe i mechaniczne różnej maści. Ale mimo wszystko dalej pojawiają się modele, które potrafią mnie zaskoczyć.
Klawiaturę otrzymaliśmy do testów od organizacji esportowej SLAVGENT.
Specyfikacja:
- Typ klawiatury: mechaniczna
- Przełączniki: mechaniczne, autorskie przełączniki Gamdias – niebieskie
- Podświetlenie: tak, stałe 6 kolorów, dla każdego rzędu inny
- Połączenie z komputerem: USB 2.0
- Kabel: w oplocie, 1,8 m
- Wymiary: 448 x 202 x 37 mm (z podkładką pod nadgarstki)/ 448 x 157 x 37 mm (bez podkładki)
- Masa: 1,56 kg (z podkładką) / 1,3 kg (bez podkładki)
- Inne: aluminiowa obudowa, anti-ghosting, blokada klawisza Windows, kluczyk do wyjmowania klawiszy
- Cena: ok. 200 zł
[nextpage title=”Wygląd i jakość wykonania”]
Zacznijmy od tego, co interesuje większość graczy, czyli ceny. Cena testowanej klawiatury oscyluje w granicach 200 złotych i jest to całkiem niewiele, jeśli porównać Gamdiasa do mechaników innych firm. Co ciekawe, jest to także mniej niż zapłacimy za ten sam produkt za granicą – oficjalny sklep podaje cenę niemal 90 dolarów. W zamian otrzymujemy urządzenie o naprawdę eleganckim designie, z obudową ze szczotkowanego aluminium, które uzupełniają czarne klawisze z kolorowym podświetleniem. Fani klawiatury numerycznej ucieszą się, że nie odebrano im możliwości korzystania z niej, choć oczywiście wpływa to na rozmiary i masę urządzenia.
Klawiaturę dodatkowo wyposażono w podkładkę pod nadgarstki, niestety wykonaną ze zwykłego, czarnego plastiku, której największą wadą jest sposób mocowania. Podkładka ma wypustki, które wkłada się w otwory w klawiaturze – nie ma żadnych zaczepów ani dodatkowych uchwytów. Skutkuje to tym, że każda próba przesunięcia lub podniesienia klawki skutkuje wypadnięciem podkładki.

Za to na plus klawiatury zdecydowanie działa fakt, że przełączniki nie zostały osadzone “wewnątrz” klawiatury, a na jej powierzchni, która jest jednolicie gładka. Na pewno ułatwi to jej czyszczenie.
Na spodzie urządzenia znajdziemy całkiem spore gumki antypoślizgowe oraz nóżki, które można regulować w pozycji rozłożone / złożone. Producent wyposażył klawiaturę również w wyżłobienie, które miało ułatwić kontrolę nad kablem, ale szczerze mówiąc jest on dość sztywny i zmuszenie go by pozostał w miejscu jest sporym wyczynem. Kolejny plusik wpada za to na konto Hermesa za dołączony na spodzie kluczyk do wymiany klawiszy.
[nextpage title=”Klawisze, funkcje dodatkowe i software”]
Jeśli chodzi o funkcje dodatkowe to tutaj ciężko powiedzieć, by producent zaszalał. Możemy kontrolować multimedia, jasność podświetlenia, przełączać się między WSAD-em a strzałkami… i to właściwie tyle. Wygląd czcionki na klawiszach jest dla mnie nieco kontrowersyjny, ale można się do niego przyzwyczaić, a nie to jest przecież najważniejsze. Osobiście z prawdziwą ulgą przyjąłem informację, że klawiatura ma niebieskie przełączniki (ich deklarowana żywotność to standardowe 50 mln kliknięć). Na niebieskich bowiem najwygodniej mi się zarówno gra jak i pisze, i w obu tych zastosowaniach klawiatura spisuje się znakomicie. Charakterystykę ich pracy określiłbym jako nieco bardziej „twardą” niż wykorzystywanych przeze mnie na co dzień przełączników zielonych od Razera. I wiecie co? Te w Gamdiasie nawet jeszcze bardziej przypadły mi do gustu.

Gdy mowa o podświetleniu, to każdy rząd przycisków świeci się na inny kolor, w zakresie od zielonego do czerwonego, a za pomocą oprogramowania można ustawić różną jasność oraz motyw “oddychania”. Nie jest to więc pełne RGB, tylko jednostajna “tęcza” w 6 kolorach.
Skoro już przy software jesteśmy – o ile klawiatura nie jest przesadnie napakowana opcjami oświetlenia, o tyle opcji wykorzystania poszczególnych przycisków jest całkiem sporo. Mamy tu na przykład możliwość przypisania dodatkowych funkcji niektórym klawiszom, nagrywanie makr, możliwość odpalania zdarzeń dźwiękowych, jak również wywoływanych czasomierzem – tę ostatnią funkcję można wykorzystać jako przypominajkę pojawiającą się na ekranie. Wszystko dopełnione oczywiście opcją zapisywania do maksymalnie 6 profili. Jak już wspomniałem w specyfikacji, klawiaturę wyposażono w funkcję anti-ghosting / key rollover do 21 wciśniętych na raz klawiszy.
[nextpage title=”Podsumowanie”]
W mojej opinii Hermes M1 to zdecydowanie klawiatura warta swojej ceny, a nawet oferująca więcej niż można oczekiwać w tym zakresie cenowym. Szczególnie przypadł mi do gustu design, jak również praca przełączników. Za wadę uznaję przede wszystkim niestabilną podkładkę, którą szczerze mówiąc zdemontowałem po 15 minutach.

Przydałoby się też nieco więcej opcji dodatkowych, sterowanych z klawiszy, jak również bogatsze podświetlenie. Ale klawiatura ma przede wszystkim przyjemnie pracować, a nie świecić, więc na ten niedostatek jestem w stanie przymknąć oko. Cóż więcej mi pozostaje? Zdecydowanie polecam.
Ocena: 8/10
![]() ![]() |
[pm]+jakość wykonania i design
+praca przełączników
+łatwość czyszczenia
+stosunek jakości do ceny
-niestabilna podpórka pod nadgarstki
-ubogie podświetlenie
-skromna liczba opcji sterowania multimediami/opcji dodatkowych[/pm]
[foogallery id=”8594″]
Źródło: wł.



