Piłka nożna – sport narodowy w większości państw świata. Dzieci marzą o tym, aby kiedyś zagrać na Camp Nou lub Stadionie Narodowym i niczym Robert Lewandowski pognać za piłką, jednym strzałem zapewniając Polsce udział w Mistrzostwach Świata. Ale większości wystarczy śledzenie rozgrywek w telewizji i granie w FIFĘ.
FIFA co roku musi mierzyć się z tymi samymi oskarżeniami. Wielu graczy narzeka, że kolejne odsłony niewiele różnią się od zeszłorocznych i tak naprawdę kupujemy jedynie aktualizacje składów. Jestem pewien, że w tym roku wielokrotnie padną podobne słowa. Ale czy usprawnianie modelu, który jest już dobry, to coś złego?
[nextpage title=”Rozgrywka”]
Najważniejszym aspektem każdej gry piłkarskiej jest silnik i jego możliwości. FIFA 18 nie jest pod tym względem rewolucją, bo ta nie była potrzebna. EA Sports postanowił usprawnić to, co do tej pory szwankowało i dodać kilka elementów, które z początku nie wydają się znaczące, ale w praktyce mają ogromny wpływ na grę. Przy FIFIE 18 trzeba spędzić przynajmniej kilkanaście godzin, aby dostrzec wszystkie te niuanse i zyskać pewność, że znacząco różni się od zeszłorocznej odsłony.
.jpg)
W tym roku jeszcze większe znaczenie odgrywają atrybuty fizyczne zawodników. Już w siedemnastce dało się odczuć różnice między Matsem Hummelsem i Neymarem, ale FIFA 18 kładzie na to jeszcze większy nacisk. Od zawsze najbardziej ceniło się zawodników szybkich i zwrotnych, bowiem w mgnieniu oka byli w stanie zgubić krycie i wyjść na sytuację sam na sam z bramkarzem. Rośli i silni obrońcy byli na przegranej pozycji w pojedynku z Messim lub Aubameyangiem. Teraz nie są. Ich siła stała się poważnym atutem. Wystarczy dobrze się ustawić, aby sprawnie i szybko odepchnąć mniejszego przeciwnika i odebrać mu piłkę. Wciąż prędkość jest bardzo ważna, ale w osiemnastce szanse znacząco się wyrównały. To znacząca zmiana, którą da się odczuć po rozegraniu kilkudziesięciu meczów.
Ogromną nowością jest odświeżony drybling. Gracze, szczególnie ci najbardziej żwawi, dużo lepiej i szybciej reagują na polecenia wydawane tak lewą, jak i prawą gałką kontrolera. Można się silić na efektowne zwody, ale czasami wystarczy lekko zmienić kierunek biegu, aby minąć przeciwnika i pognać na bramkę. Nieco łatwiejsze stało się też utrzymanie przy piłce. Ale nie zrozumcie mnie źle. Nie jest tak, że wystarczy skręcać, a obrońców będziemy mijać niczym słupki treningowe. Nie ma tak łatwo. Po prostu FIFA 18 daje dużo większą kontrolę nad zawodnikami. Nadal pojedynek 1 na 1 z obrońcą wymaga sprytu i odrobiny zręczności, ale to w głównej mierze od nas zależy, jak się zakończy.
.jpg)
Sporo zmieniło się również w grze obronnej. W pierwszej chwili może się wydawać, że jest dokładnie tak samo, jak w FIFIE 17. Nic bardziej mylnego. Programiści EA Sports zdecydowali się na wprowadzenie znaczącej zmiany w odbiorach piłki. Wcześniej wystarczyło tylko nacisnąć przycisk w odpowiednim czasie, aby pozbawić atakującego piłki. W FIFIE 18 znaczenie ma też to, jak długo przytrzymamy przycisk. Szybkie tapnięcie spowoduje szybszy, ale krótszy atak na piłkę. Taka taktyka sprawdzi się w bliskim kontakcie z oponentem. Jednak dłuższe przytrzymanie odbioru piłki nieco opóźni ruch obrońcy, ale sprawi, że ten będzie miał większy zasięg. Druga metoda doskonale działa zarówno do blokowania strzałów, jak i odbierania piłek napastnikom, którzy znajdują się kilka kroków od obrońcy. Opanowanie tej trudnej sztuki wymaga wprawy. Początkowo gra w obronie wydaje się dużo trudniejsza i frustrująca, ale jak wiele elementów tego typu gier – wymaga czasu i wprawy.
Trudno zamknąć wszystkie zmiany w kilku zdaniach. Jeśli musiałbym to zrobić, to powiedziałbym, że FIFA 18 stała się dużo bardziej taktyczna i nastawiona na umiejętności piłkarskie. Coraz bardziej pasuje do niej określenie „łatwa do nauczenia, ale trudna do mistrzowskiego opanowania” (easy to learn, hard to master). W każdym spotkaniu korzyść może przynieść inne rozgrywanie akcji. Raz gola zdobędziemy po szybkiej akcji skrzydłem, innym razem po indywidualnej akcji napastnika, a jeszcze w innej po mozolnym rozgrywaniu piłki i nagłym przyspieszeniu w stylu barcelońskiej tiki-taki. Możliwości jest wiele, a samo rozgrywanie akcji stało się sporo wolniejsze, ale na pewno nie nudniejsze.
[nextpage title=”Powrót Alexa Huntera”]
FIFA 17 wyróżniała się przede wszystkim nowym trybem fabularnym, w którym poznajemy historię młodego, angielskiego piłkarza Alexa Huntera. Droga do sławy była prawdziwym powiewem świeżości. Sam od wielu lat wyczekiwałem gry piłkarskiej, w której naprawdę dałoby się poprowadzić karierę pojedynczego piłkarza. Perypetie Huntera nie do końca na to pozwalają, bo historia jest liniowa, a podejmowane decyzje nie mają wielkiego wpływu na poczynania naszego bohatera, ale był to krok w dobrym kierunku.
.jpg)
W tym roku otrzymujemy kolejny rozdział. Po zdobyciu Pucharu Anglii, młodym Alexem Hunterem zaczynają interesować się większe kluby. Jednak nie wszystko idzie po jego myśli i ostatecznie ląduje w lidze, o której wcześniej na pewno nie myślał. Nie chcę zdradzać zbyt wiele, ale fabuła nie jest zbyt porywająca. Co prawda mamy dużo więcej przerywników. Podejmujemy więcej decyzji i sporo się dzieje wokół młodego piłkarza. Ale nadal trudno oprzeć się wrażeniu, że na nic nie mamy wpływu. Historia jest z góry określona. Cieszy za to możliwość personalizowania bohatera. Możemy zmieniać mu fryzury, wybierać tatuaże i ubrania. Mała rzecz, a cieszy. Większą rolę odgrywają też gwiazdy światowego futbolu, jak chociażby Thierry Henry, Cristiano Ronaldo czy też Antoine Griezmann.
.jpg)
Droga do sławy to jeden z ciekawszych trybów w FIFA 18. Daje sporo radości i pozwala zajrzeć za kulisy piłkarskiego świata. Na pewno dałoby się to zrobić lepiej. Historia mogłaby być ciekawsza, dłuższa i dawać graczom większe pole do manewrów. Ale pomimo tego i tak jest dobrze.
[nextpage title=”Tryby gry”]
W recenzji nie można pominąć też innych trybów gry, jak chociażby kariera lub FIFA Ultimate Team. Zacznijmy od FUT, który jest chyba najpopularniejszy wśród miłośników rywalizacji online. W tym roku zmian nie dostrzeżemy zbyt wiele. Najważniejszą jest wprowadzenie tzw. Squad Battles. W nich mierzymy się z drużynami innych graczy, ale sterowanymi przez sztuczną inteligencję. Im wyższy poziom trudności wybierzemy, tym więcej punktów otrzymamy. Pod koniec każdego tygodnia przyznawane są nagrody za zajęte miejsce. To szansa na zdobycie darmowych paczek i monet. Nagrody nie są tak duże, jak w Lidze Weekendowej, ale Battle Squads nie jest konkurencją dla tych rozgrywek. To raczej uzupełnienie i propozycja dla osób, które nie lubią meczów online.
.jpg)
Sporo zmieniło się w karierze. Znowu możemy stanąć za sterami zespołu, ustalać taktykę, grać mecze i przeprowadzać transfery. Najwięcej nowości znajdziemy w tym ostatnim aspekcie. Negocjacje transferowe przeprowadzane są teraz w czasie rzeczywistym. Nie ograniczają się już tylko do wypełnienia kilku rubryczek. Zamiast tego w naszym gabinecie pojawia się agent danego piłkarza, często razem z głównym zainteresowanym, aby negocjować warunki umowy. Mamy wtedy dostęp do kilku kwestii dialogowych, które mają wpływ na powodzenie rozmów. Wygląda to bardzo dobrze i dodaje transferom dodatkowego smaczku.
.jpg)
W EA Sports nie zapomnieli też o zwykłych meczach towarzyskich, meczach towarzyskich online oraz sezonach online. Możliwości jest od groma i ciut ciut, jak to mawiała kiedyś moja babcia. Do tego otrzymujemy mnóstwo drużyn z pełnymi licencjami. Pod tym względem FIFA nigdy nie miała i jeszcze przez długi czas nie będzie mieć sobie równych.
[nextpage title=”Ta gra lubi oszukiwać”]
Tam gdzie są zalety, muszą być też wady. Nie ma gier idealnych, a już na pewno nie jest nią FIFA 18. Frustrujące jest przede wszystkim to, w jakim sposób produkcja EA Sports oszukuje graczy. W FUT jeśli trafimy na przeciwnika z gorszym składem, to niemal możemy być pewni tzw. handicapu. Nasi gracze zaczną być mniej dokładni, za to piłkarze rywala okażą się równymi rywalami i to pomimo dużo gorszych statystyk. To samo widać w meczach z komputerowym przeciwnikiem. W EA Sports zdecydowanie lubią dramaturgię. Często po stracie bramki błyskawicznie wyrównywałem wynik, bo przeciwnik okazywał się zaskakująco bierny w obronie. Z drugiej strony prowadzenie w meczu sprawia, że rywal dostaje nagle dodatkowych mocy i zaczyna dużo lepiej rozgrywać piłkę. Nie lubię takiego oszukiwania. Rozumiem przesłanki stojące za takimi praktykami, ale nie dla wszystkich stron jest to uczciwe.
.jpg)
Nie sposób też pominąć kwestii sędziów. Z arbitrami jest problem już od wielu lat i najwyraźniej programiści jeszcze nie znaleźli sposobu na ich rozwiązanie. Wciąż można w absurdalnej wręcz sytuacji dostać żółtą kartkę lub podarować przeciwnikowi rzut karny. Jednocześnie perfidne ataki od tyłu często nie kończą się nawet gwizdkiem sędziego. To jeden z najbardziej irytujących elementów w FIFIE 18.
[nextpage title=”Co jeszcze?”]
Pod względem graficznym FIFA 18 trzyma niezły poziom, chociaż nie zachwyca. Najlepsi piłkarze świata przypominają swoich prawdziwych odpowiedników, ale ci mniej znani często wyglądają komicznie. Akurat pod tym względem PES 2018 jest lepszy. Zapomniałbym też o małej, ale przydatnej nowości w systemie zmian w trakcie meczów. Przed każdym spotkaniem możemy zdefiniować rotacje składu, dzięki czemu w trakcie meczu wystarczy wcisnąć na padzie RT/R2, aby szybko je przeprowadzić. Jeśli nie zdefiniujemy wcześniej zmian, to komputer w odpowiednim momencie sam zasugeruje rotacje zawodników z żółtymi kartkami lub tych najbardziej wyczerpanych.
.jpg)
[nextpage title=”Podsumowanie”]
FIFA 18 to produkcja lepsza i bardziej dojrzała do FIFY 17. Gra sprawia jeszcze więcej radości, a mnogość dostępnych trybów może przyprawić o ból głowy. Mecze stały się jeszcze bardziej realistyczne i widowiskowe, ale wymagają od graczy większych umiejętności (szczególnie w obronie). Pojawiło się też kilka ciekawych nowości, jak szybkie zmiany, lepsze negocjacje transferowe, możliwość personalizowania Alexa Huntera czy wreszcie Battle Squads w FUT. W skrócie – wszystkiego jest więcej i jest to lepiej zrealizowane.
Jednak FIFA 18 wciąż daleka jest od ideału. Graczy irytować mogą sędziowie, którzy często podejmują absurdalne decyzje. System dośrodkowań wciąż wymaga poprawy. Irytujące jest też oszukiwanie graczy, tylko po to, aby spotkania były bardziej emocjonujące. Wymieniać można naprawdę długo. Nie zmienia to jednak faktu, że nowa FIFA jest po prostu dobra. Daje mnóstwo frajdy i przykuwa na długie miesiące aż do premiery kolejnej części. A przecież to jest najważniejsze – aby dobrze się bawić.
[foogallery id=”8455″]
Ocena gry 8/10
[pm]+Mnogość trybów
+Usprawniona rozgrywka
+Precyzyjny drybling
+Zmiany w grze obronnej
+Nowy rozdział historii Alexa Huntera
+Większe nastawienie na taktykę
+Większe nastawienie na umiejętności graczy
+Lepsze ustawianie kompanów z drużyny
-Oszukiwanie (handicap)
-Grafika nie zachwyca
-Sędziowanie[/pm]
Źródło: wł

