Przy zakupie pierwszego w moim życiu komputera marginalną sprawą było to, gdzie go będę trzymał. Wraz z mijającymi latami zacząłem zauważać, że nie wystarczy posiadanie ekstra gamingowego komputera, ale bardzo ważną rzeczą jest również dobór odpowiedniego biurka. Co ważne musi być wygodnie a jednocześnie będzie miłe dla oka i łatwe w utrzymaniu w czystości. Tym bardziej ucieszyłem się gdy do naszej redakcji trafiło gamingowe biurko Challenger firmy Micota Gaming Store.
W ostatnim czasie nastąpił niemal zalew rynku różnego rodzaju biurkami dedykowanymi dla graczy, które przy bliższym kontakcie okazują się gamingowymi tylko z nazwy. Słaba jakość materiałów czy niedbalstwo w produkcji powodują, że tego typu konstrukcje najlepiej od razu pominąć. To powoduje, że poszukiwanie tego idealnego biurka to nie lada wyzwanie, które może przysporzyć wiele problemów.
W wyniku nieoczekiwanego ciągu zdarzeń wprost do naszej redakcji trafiło biurko gamingowe Challenger wyprodukowane przez rodzimą firmę Micota Gaming Store. Tym razem jednak nie dostarczyła nam go firma kurierska, a Kuba i Maciek, którzy własnoręcznie je wyprodukowali oraz złożyli bezpośrednio w siedzibie naszej redakcji. Nie mogliśmy się oprzeć pokusie, aby to nagrać i mieć twarde dowody na łatwy proces montażu.
[nextpage title=”Parametry techniczne”]Oczywiście film to jedno, ale brakuje jeszcze tradycyjnych tabelek, które powiedzą nieco więcej na temat parametrów modelu Challenger.
Parametry techniczne testowanego modelu:
- Wymiary: Blat: 160 x 68 x 0,22 cm; Wysokość: 72 cm,
- Blat: Medium-Density Fireboard (MDF),
- Wykończenie: Mat,
- Kolor: Blat: White, Stelaż: Czarny,
- Dodatkowe: LED RGB + Kontroler radiowy; Stalowe przepusty na Kable, Stalowy uchwyt na słuchawki, MultiPort 2 x USB + 2 x 230 V; Regulowany stelaż z belką wzmacniającą,
- Cena: 1649 złotych.
Warto dodać, że producent biurka umożliwia wybranie większego blatu o wymiarach 160 x 68 cm, wykończenia mat lub połysk, oraz koloru blatu White, Onyx lub Moondust. Co więcej, zamawiając biurko Challenger jest możliwość jego dodatkowej personalizacji, np. umieszczenia na blacie swojej ksywki, zamówienia niestandardowych wymiarów blatu czy dobrania innych parametrów

[nextpage title=”Wygląd i wyposażenie”]Parametry parametrami jednak najważniejsze to usiąść i sprawdzić jak biurko sprawdza się w boju i jak jest wyposażone. To, co w pierwszej kolejności rzuca się w oczy, to blat wykonany z płyty meblowej MDF. Jest on grubszy niż w standardowych biurkach – ma 22 mm. Białe matowe wykończenie jest jednolite i łatwe w czyszczeniu, nie stanowi również przeszkody w działaniu sensorów optycznych myszek. Powierzchnia biurka zapewnia także przyczepność dla gumowych podkładek klawiatur. Lekko ścięte brzegi blatu są gładkie i bez obaw możemy trzymać ręce na meblu bez strachu nabawienia się odgnieceń czy zadrapań.

Na środku blatu został umieszczony przepust z klapką oraz szczotkami maskującymi, przez który możemy przełożyć przewody z monitora, klawiatury oraz myszy. Jest to idealne rozwiązanie dla graczy stawiających monitory na podstawkach. Osobiście preferuję wieszanie monitorów na wysięgnikach, a w tej sytuacji o wiele lepiej sprawdza się wcięcie z tyłu blatu. Dzięki niemu możemy przysunąć biurko maksymalnie do ściany.

Po prawej stronie blatu Challengera umieszczona została „skrzyneczka” z dwoma portami USB oraz gniazdkami 230V. Pokrywa jest ruchoma i w przypadku nieużywania gniazdek możemy je schować. Jest to mega udogodnienie, pozwalające na ładowanie telefonu bez użycia ładowarki. A same gniazdka przydają się do ładowania baterii aparatu fotograficznego, kamery czy też podłączenie lutownicy. Koniec ze schylaniem się pod biurko.

Jak przystało na prawdziwy sprzęt gamingowy nie mogło zabraknąć podświetlenia LED. Zostało ono „wtopione” w tylnym wycięciu blatu, dzięki czemu diody nie kurzą się i wyglądają estetycznie, w przeciwieństwie do standardowych pasków LED-owych. Dodatkowym udogodnieniem jest radiowy pilot, pozwalający na ustawienie koloru i sposobu podświetlenia. Ten drobny akcent wprowadza harmonię między podświetleniem biurka, a iluminacją komputera. Jest to również duże udogodnienie podczas nocnych sesji gamingowych.

Ważne jest nie tylko to, co na blacie, ale również pod nim. A co ciekawego znalazłem gdy zanurkowałem pod biurko? W pierwszej kolejności stalowy wieszak na słuchawki, co zdecydowanie pomaga zachować porządek na biurku, gdy nie korzystamy z „nauszników”. Najważniejsze w tej sytuacji są jednak stalowe maskownice na kable wbudowane w nogi biurka oraz rynienka w stelażu.

O mamo jak ja to uwielbiam, wszystkie kabelki pochowane pod biurkiem czysto i spokój. Rynienki są pojemne i pozwalają na upchnięcie wszystkich zbędnych przewodów. Jedyne, do czego mogę się przyczepić, to wąskie otwory w przepustach w nogach. Nie mieści się w nich duża okrągła wtyczka i trzeba troszeczkę pokombinować, ale dla chcącego nic trudnego.

A jeżeli mówimy o samym stelażu biurka i nogach, muszę przyznać, że Challenger stoi mocno na ziemi. Nogi oraz regulowana belka wzmacniająca zapewniają całej konstrukcji stabilność. Dodatkowo umożliwiają wymianę blatu gdyby zaszła taka potrzeba w przyszłości. Biurko nie buja się jak tanie hipermarketowe konstrukcje i daje pewność, że się nie zawali. Dodatkowo belka wzmacniająca umieszczona jest tak, że nie przeszkadza machać nogami i nie ma ryzyka uderzenia się w piszczel. Nawet trzymając nogi założone na siebie nie przywalimy w nią kolanami, a to bardzo duży plus. Nogi biurka wyposażone są w regulowane końcówki, pozwalające wypoziomować całość, co docenią zwłaszcza mieszkańcy bloków z wielkiej płyty.

[nextpage title=”Podsumowanie i ocena”]Przychodzi taki moment w życiu gracza, gdy postanawia pozbyć się swojego taniego biurka z hipermarketu i skorzystać z profesjonalnych rozwiązań dla graczy. Takim właśnie biurkiem jest gamingowe biurko Challenger, które miałem okazję przetestować. Znajdziemy tu wszystko czego potrzeba do wygodnego grania, pracy oraz uczenia się. Solidna konstrukcja zapewnia stabilność blatu, co jest niesłychanie ważne podczas streamowania czy codziennego korzystania z komputera. Nie ma obaw o to, że biurko się zaraz rozpadnie i zniszczy nam wart kilka tysięcy sprzęt.

Wcięcia z przodu oraz z tyłu pozwalają wygodnie przysunąć się do biurka, a sam mebel dostawić do ściany bez konieczności pozostawiania odstępów na kable. Producent zadbał tu również o możliwość zapanowania nad wszędobylskimi kablami. Przepust w blacie pozwala na pozbycie się kabli z monitora myszy i klawiatury. Całości dopełniają rynienki na przewody, znajdujące się w ramie pod blatem oraz w nogach biurka.

Strzałem w dziesiątkę okazało się rozgałęzienie z dwoma gniazdkami 230 V oraz dwa porty USB, przy pomocy których możemy ładować telefon i inne urządzenia. Bez konieczności szukania ładowarki czy nurkowania pod biurko.

Dodatkowym miłym akcentem, który można uznać za wisienkę na torcie jest pasek LED umieszczony we wcięciu blatu. Pozwala on nadać całości wyjątkowego wyglądu oraz sprawia, że pokój każdego gracza przestaje być nudny. A jeżeli ktoś nie potrzebuje dodatkowych kolorów, zawsze może go wyłączyć.

Cena Challengera może z początku odstraszyć. Jednak biorąc pod uwagę, że otrzymujemy personalizowane biurko, tworzone przez gamerów dla gamerów, to o wiele łatwiej wyciągnąć pieniądze z portfela. Stosunek ceny do jakości jest wręcz wyśmienity.

Jedyne czego żałuję to to, że nie trafiłem na Challengera w momencie zmiany biurka, bo jest to produkt zdecydowanie warty polecenia.
Ocena: 10/10


Zalety
|
Wady
|
[foogallery id=”763752″]

