Strona głównaRecenzjeGryTryb Zombie może być najlepszą częścią Call of Duty: Black Ops Cold...

Tryb Zombie może być najlepszą częścią Call of Duty: Black Ops Cold War

Call of Duty: Black Ops Cold War to nie tylko multiplayer i krótka kampania. Po roku przerwy do serii wrócił tryb Zombie. Przyjrzeliśmy się bliżej mapie Die Maschine i postanowiliśmy przybliżyć Wam nasze wrażenia z rozgrywki.

Podstawowy zamysł Zombie

Weterani trybów Zombie będą pewnie zaskoczeni liczbą zmian, jaką Treyarch zdecydował się wprowadzić w Black Ops Cold War. Niektóre przypadną Wam do gustu, a do innych będziecie musieli się przyzwyczaić. Ogólna koncepcja trybu wiele się jednak nie zmieniła.

Call of Duty: Black Ops Cold War

Podstawowym celem gry jest oczywiście zabijanie zombie. Wchodzicie na mapę, na niewielką, pokrytą śniegiem lokację i zaczynają otaczać Was przeciwnicy. Pokonujecie fale zombie, zbieracie zdobywane za ich zabójstwa punkty i otwieracie przejścia prowadzące do kolejnych lokacji. Mapa powoli rośnie i odkrywa przed Wami swoje sekrety. Z każdą kolejną falą potwory stają się silniejsze, zyskują dodatkowe punkty zdrowia i zadają więcej obrażeń. Najważniejszym celem jest więc przeżycie w stopniowo pogarszających się warunkach, odblokowując przy tym kolejne części mapy.

W przetrwaniu pomagają różnego rodzaju narzędzia porozrzucane po Die Maschine. Najbardziej podstawowym z nich są oczywiście bronie. W standardowym dla Zombie stylu bronie możecie zdobyć ze skrzynki, która oferuje losowy przedmiot za stałą cenę, albo ze ściany, podchodząc po prostu w odpowiednie miejsce i wydając trochę więcej pieniędzy w zamian za konkretną strzelbę czy karabin. W kilku miejscach na mapie można kupić również pasywne umiejętności, perki. Łącznie jest ich sześć i każdy z nich zapewnia bonus znacząco ułatwiający waszą rozgrywkę. Niektóre zwiększają punkty zdrowia, inne pozwalają na szybsze przeładowanie broni, a jeszcze kolejne ułatwiają wskrzeszanie poległych kolegów.

„Gameplay loop” w Zombie, jak zwykło się mówić w tego typu powtarzalnych grach, na początku nie wydaje się zbyt skomplikowany. Pokonujemy potwory, zbieramy pieniądze, wydajemy je na perki oraz lepsze bronie i nasze możliwości rosną razem z siłą zombie. Najbardziej wyjątkowym aspektem tego trybu zawsze był jednak fakt, że w całym tym chaosie i dziesiątkach przeciwników ukryta jest linia fabularna oraz dziesiątki Easter Eggów.

Call of Duty: Black Ops Cold War

Początek każdej rundy wygląda bardzo podobnie. Musicie zdobyć trochę pieniędzy i podążać za wskazówkami na mapie, które pomagają Wam w odblokowaniu najważniejszego elementu każdego Zombie, Pack-a-Punch. Jest to maszyna gwarantująca możliwość ulepszenia dowolnej broni na mapie. Pack-a-Punch błyskawicznie stanie się waszym przyjacielem i z przeciętnego, szarego karabinu zrobi broń zdolną do niszczenia całych hord zombie w ciągu kilku sekund.

Kiedy odblokujecie maszynę, mapa staje przed Wami otworem. Możecie wybrać sobie jakieś komfortowe miejsce i zabijać tam fale przeciwników, zbierając pieniądze na silniejsze bronie lub ulepszenia. Die Maschine, podobnie jak większość map w poprzednich odsłonach Call of Duty, oferuje jednak również szereg misji. Opierają się one głównie na interakcji z porozsiewanymi po mapie przedmiotami. Czasami musicie zdobyć klucz do jakiejś zamkniętej skrytki, innym razem znaleźć kod do zablokowanego hasłem komputera. Główna linia fabularna to element trybu, który każdy gracz powinien przeżyć chociaż raz. Oprócz podstawowych misji można aktywować również szereg Easter Eggów, które czasami gwarantują nawet darmowe perki lub bronie.

Niska bariera wejścia

Dla wiernych fanów Zombie Die Maschine nie będzie tym samym, standardowym doświadczeniem, które oferowały poprzednie Black Opsy. Wyraźnie spadła bariera wejścia. Nóż jednym uderzeniem zabija zombie aż do 20 rundy, każdą grę można zacząć ze swoją bronią, wzbogaconą o pięć różnych dodatków, a oprócz paska życia mamy teraz również pancerz, znacząco zwiększający żywotność naszej postaci.

Call of Duty: Black Ops Cold War

Niektórym weteranom może nie podobać się fakt, że do wyższych rund dociera się teraz nieco łatwiej. Die Maschine wciąż oferuje jednak sporo różnych wyzwań, a doświadczeni gracze będą musieli po prostu wyżej zawiesić sobie poprzeczkę. Sam nigdy nie byłem wielkim fanem Zombie i większość czasu spędzałem w multiplayerze, ale podoba mi się w jakim kierunku poszedł teraz ten tryb. Die Maschine ma bowiem coś, czego brakowało pozostałym mapom. Gra jest teraz intuicyjna.

Nigdy nie podobał mi się fakt, że większość map w Zombie musiałem zaczynać z poradnikiem z Youtube na prawym ekranie. Bariera wejścia zawsze była wysoka i nigdy nie potrafiłem odnaleźć żadnej logiki w całym tym zamieszaniu. Die Maschine wciąż wymaga od nas nieco google’owania, ale można zajść dużo dalej, nie martwiąc się o Easter Eggi czy linię fabularną.

Dotyczy to zarówno pierwszych rund, gdzie gra prowadzi nas za rękę prosto do Pack-a-Puncha, jak i dalszych etapów. Oprócz podstawowych punktów, które służą do kupowania perków, broni oraz amunicji, tak jak w poprzednich grach, Black Ops Cold War wprowadza dwie dodatkowe waluty, salvage. Dzięki nim jesteśmy w stanie stworzyć własne granaty, nagrody za serie zabójstw, pancerz, a nawet ulepszyć rzadkość naszej broni.

Call of Duty: Black Ops Cold War to nie tylko multiplayer i krótka kampania. Po roku przerwy do serii wrócił tryb Zombie. Przyjrzeliśmy się bliżej mapie Die Maschine i postanowiliśmy przybliżyć Wam nasze wrażenia z rozgrywki.  Podstawowy zamysł Zombie  Weterani trybów Zombie będą pewnie zaskoczeni liczbą zmian, jaką Treyarch zdecydował się wprowadzić w Black Ops Cold War. Niektóre przypadną Wam do gustu, a do innych będziecie musieli się przyzwyczaić. Ogólna koncepcja trybu wiele się jednak nie zmieniła.  Podstawowym celem gry jest oczywiście zabijanie zombie. Wchodzicie na mapę, na niewielką, pokrytą śniegiem lokację i zaczynają otaczać Was przeciwnicy. Pokonujecie fale zombie, zbieracie zdobywane za ich zabójstwa punkty i otwieracie przejścia prowadzące do kolejnych lokacji. Mapa powoli rośnie i odkrywa przed Wami swoje sekrety. Z każdą kolejną falą potwory stają się silniejsze, zyskują dodatkowe punkty zdrowia i zadają więcej obrażeń. Najważniejszym celem jest więc przeżycie w stopniowo pogarszających się warunkach, odblokowując przy tym kolejne części mapy.  W przetrwaniu pomagają różnego rodzaju narzędzia porozrzucane po Die Maschine. Najbardziej podstawowym z nich są oczywiście bronie. W standardowym dla Zombie stylu bronie możecie zdobyć ze skrzynki, która oferuje losowy przedmiot za stałą cenę, albo ze ściany, podchodząc po prostu w odpowiednie miejsce i wydając trochę więcej pieniędzy w zamian za konkretną strzelbę czy karabin. W kilku miejscach na mapie można kupić również pasywne umiejętności, perki. Łącznie jest ich sześć i każdy z nich zapewnia bonus znacząco ułatwiający waszą rozgrywkę. Niektóre zwiększają punkty zdrowia, inne pozwalają na szybsze przeładowanie broni, a jeszcze kolejne ułatwiają wskrzeszanie poległych kolegów.  „Gameplay loop” w Zombie, jak zwykło się mówić w tego typu powtarzalnych grach, na początku nie wydaje się zbyt skomplikowany. Pokonujemy potwory, zbieramy pieniądze, wydajemy je na perki oraz lepsze bronie i nasze możliwości rosną razem z siłą zombie. Najbardziej wyjątkowym aspektem tego trybu zawsze był jednak fakt, że w całym tym chaosie i dziesiątkach przeciwników ukryta jest linia fabularna oraz dziesiątki Easter Eggów.  Początek każdej rundy wygląda bardzo podobnie. Musicie zdobyć trochę pieniędzy i podążać za wskazówkami na mapie, które pomagają Wam w odblokowaniu najważniejszego elementu każdego Zombie, Pack-a-Punch. Jest to maszyna gwarantująca możliwość ulepszenia dowolnej broni na mapie. Pack-a-Punch błyskawicznie stanie się waszym przyjacielem i z przeciętnego, szarego karabinu zrobi broń zdolną do niszczenia całych hord zombie w ciągu kilku sekund.  Kiedy odblokujecie maszynę, mapa staje przed Wami otworem. Możecie wybrać sobie jakieś komfortowe miejsce i zabijać tam fale przeciwników, zbierając pieniądze na silniejsze bronie lub ulepszenia. Die Maschine, podobnie jak większość map w poprzednich odsłonach Call of Duty, oferuje jednak również szereg misji. Opierają się one głównie na interakcji z porozsiewanymi po mapie przedmiotami. Czasami musicie zdobyć klucz do jakiejś zamkniętej skrytki, innym razem znaleźć kod do zablokowanego hasłem komputera. Główna linia fabularna to element trybu, który każdy gracz powinien przeżyć chociaż raz. Oprócz podstawowych misji można aktywować również szereg Easter Eggów, które czasami gwarantują nawet darmowe perki lub bronie.  Niska bariera wejścia  Dla wiernych fanów Zombie Die Maschine nie będzie tym samym, standardowym doświadczeniem, które oferowały poprzednie Black Opsy. Wyraźnie spadła bariera wejścia. Nóż jednym uderzeniem zabija zombie aż do 20 rundy, każdą grę można zacząć ze swoją bronią, wzbogaconą o pięć różnych dodatków, a oprócz paska życia mamy teraz również pancerz, znacząco zwiększający żywotność naszej postaci.     Niektórym weteranom może nie podobać się fakt, że do wyższych rund dociera się teraz nieco łatwiej. Die Maschine wciąż oferuje jednak sporo różnych wyzwań, a doświadczeni gracze będą musieli po prostu wyżej zawiesić sobie poprzeczkę. Sam nigdy nie byłem wielkim fanem Zombie i większość czasu spędzałem w multiplayerze, ale podoba mi się w jakim kierunku poszedł teraz ten tryb. Die Maschine ma bowiem coś, czego brakowało pozostałym mapom. Gra jest teraz intuicyjna.  Nigdy nie podobał mi się fakt, że większość map w Zombie musiałem zaczynać z poradnikiem z Youtube na prawym ekranie. Bariera wejścia zawsze była wysoka i nigdy nie potrafiłem odnaleźć żadnej logiki w całym tym zamieszaniu. Die Maschine wciąż wymaga od nas nieco google’owania, ale można zajść dużo dalej, nie martwiąc się o Easter Eggi czy linię fabularną.  Dotyczy to zarówno pierwszych rund, gdzie gra prowadzi nas za rękę prosto do Pack-a-Puncha, jak i dalszych etapów. Oprócz podstawowych punktów, które służą do kupowania perków, broni oraz amunicji, tak jak w poprzednich grach, Black Ops Cold War wprowadza dwie dodatkowe waluty, salvage. Dzięki nim jesteśmy w stanie stworzyć własne granaty, nagrody za serie zabójstw, pancerz, a nawet ulepszyć rzadkość naszej broni.     Chociaż ogólnie gra może być prostsza, wszystkie nowości składają się na dużo bardziej satysfakcjonujące doświadczenie. Szczególnie dla mniej doświadczonych graczy. Z amunicją nie ma już aż tak dużych problemów, a nowe waluty pozwalają wzbogacić swój ekwipunek o coś więcej niż tylko dwie bronie. Ścieżka rozwoju postaci oraz przedmiotów będących w naszym posiadaniu jest teraz łatwiejsza w zrozumieniu.  Przyjemność z gry  Dobrze bawiłem się przy kilku Easter Eggach, odczuwałem satysfakcję z używania większości broni i polowania na Ray Guna. Podoba mi się większość zmian, jakich dokonał Treyarch razem z Black Ops Cold War. Nie ukrywam jednak, że największy plus nowych Zombie jest najtrudniejszy do opisania. Die Maschine jest bowiem po prostu przyjemne.     Przez ostatnie dni grałem solo, duo i w czteroosobowej grupie. Dotarłem do stosunkowo wysokich rund, widziałem etap, który przez doświadczonych graczy nazywany jest już „endgamem”. Grałem też w kilka poprzednich odsłon Zombie i nie pamiętam, czy kiedykolwiek odczuwałem tyle satysfakcji ze zwykłej rozgrywki. Zabijanie fal przeciwników i obserwowanie, jak moja broń staje się coraz silniejsza z każdym kolejnym ulepszeniem, sprawia tonę frajdy.  Częściowo przyjemność z rozgrywki może być oczywiście spowodowana tym, że pierwszy raz w Zombie gram na PC. 120 FOV i ponad 200 FPS-ów w trybie, który do tej pory widziałem tylko na PlayStation 4, robi ogromną różnicę. Nie bez powodu jednak przez ostatnie kilka dni światła reflektorów zwrócone były w stronę Zombie, a nie zdominowanego przez MP5 multiplayera. Treyarch nowym Zombie zrobił po prostu kawał dobrej roboty.

Chociaż ogólnie gra może być prostsza, wszystkie nowości składają się na dużo bardziej satysfakcjonujące doświadczenie. Szczególnie dla mniej doświadczonych graczy. Z amunicją nie ma już aż tak dużych problemów, a nowe waluty pozwalają wzbogacić swój ekwipunek o coś więcej niż tylko dwie bronie. Ścieżka rozwoju postaci oraz przedmiotów będących w naszym posiadaniu jest teraz łatwiejsza w zrozumieniu.

Przyjemność z gry

Dobrze bawiłem się przy kilku Easter Eggach, odczuwałem satysfakcję z używania większości broni i polowania na Ray Guna. Podoba mi się większość zmian, jakich dokonał Treyarch razem z Black Ops Cold War. Nie ukrywam jednak, że największy plus nowych Zombie jest najtrudniejszy do opisania. Die Maschine jest bowiem po prostu przyjemne.

Call of Duty: Black Ops Cold War to nie tylko multiplayer i krótka kampania. Po roku przerwy do serii wrócił tryb Zombie. Przyjrzeliśmy się bliżej mapie Die Maschine i postanowiliśmy przybliżyć Wam nasze wrażenia z rozgrywki.  Podstawowy zamysł Zombie  Weterani trybów Zombie będą pewnie zaskoczeni liczbą zmian, jaką Treyarch zdecydował się wprowadzić w Black Ops Cold War. Niektóre przypadną Wam do gustu, a do innych będziecie musieli się przyzwyczaić. Ogólna koncepcja trybu wiele się jednak nie zmieniła.  Podstawowym celem gry jest oczywiście zabijanie zombie. Wchodzicie na mapę, na niewielką, pokrytą śniegiem lokację i zaczynają otaczać Was przeciwnicy. Pokonujecie fale zombie, zbieracie zdobywane za ich zabójstwa punkty i otwieracie przejścia prowadzące do kolejnych lokacji. Mapa powoli rośnie i odkrywa przed Wami swoje sekrety. Z każdą kolejną falą potwory stają się silniejsze, zyskują dodatkowe punkty zdrowia i zadają więcej obrażeń. Najważniejszym celem jest więc przeżycie w stopniowo pogarszających się warunkach, odblokowując przy tym kolejne części mapy.  W przetrwaniu pomagają różnego rodzaju narzędzia porozrzucane po Die Maschine. Najbardziej podstawowym z nich są oczywiście bronie. W standardowym dla Zombie stylu bronie możecie zdobyć ze skrzynki, która oferuje losowy przedmiot za stałą cenę, albo ze ściany, podchodząc po prostu w odpowiednie miejsce i wydając trochę więcej pieniędzy w zamian za konkretną strzelbę czy karabin. W kilku miejscach na mapie można kupić również pasywne umiejętności, perki. Łącznie jest ich sześć i każdy z nich zapewnia bonus znacząco ułatwiający waszą rozgrywkę. Niektóre zwiększają punkty zdrowia, inne pozwalają na szybsze przeładowanie broni, a jeszcze kolejne ułatwiają wskrzeszanie poległych kolegów.  „Gameplay loop” w Zombie, jak zwykło się mówić w tego typu powtarzalnych grach, na początku nie wydaje się zbyt skomplikowany. Pokonujemy potwory, zbieramy pieniądze, wydajemy je na perki oraz lepsze bronie i nasze możliwości rosną razem z siłą zombie. Najbardziej wyjątkowym aspektem tego trybu zawsze był jednak fakt, że w całym tym chaosie i dziesiątkach przeciwników ukryta jest linia fabularna oraz dziesiątki Easter Eggów.  Początek każdej rundy wygląda bardzo podobnie. Musicie zdobyć trochę pieniędzy i podążać za wskazówkami na mapie, które pomagają Wam w odblokowaniu najważniejszego elementu każdego Zombie, Pack-a-Punch. Jest to maszyna gwarantująca możliwość ulepszenia dowolnej broni na mapie. Pack-a-Punch błyskawicznie stanie się waszym przyjacielem i z przeciętnego, szarego karabinu zrobi broń zdolną do niszczenia całych hord zombie w ciągu kilku sekund.  Kiedy odblokujecie maszynę, mapa staje przed Wami otworem. Możecie wybrać sobie jakieś komfortowe miejsce i zabijać tam fale przeciwników, zbierając pieniądze na silniejsze bronie lub ulepszenia. Die Maschine, podobnie jak większość map w poprzednich odsłonach Call of Duty, oferuje jednak również szereg misji. Opierają się one głównie na interakcji z porozsiewanymi po mapie przedmiotami. Czasami musicie zdobyć klucz do jakiejś zamkniętej skrytki, innym razem znaleźć kod do zablokowanego hasłem komputera. Główna linia fabularna to element trybu, który każdy gracz powinien przeżyć chociaż raz. Oprócz podstawowych misji można aktywować również szereg Easter Eggów, które czasami gwarantują nawet darmowe perki lub bronie.  Niska bariera wejścia  Dla wiernych fanów Zombie Die Maschine nie będzie tym samym, standardowym doświadczeniem, które oferowały poprzednie Black Opsy. Wyraźnie spadła bariera wejścia. Nóż jednym uderzeniem zabija zombie aż do 20 rundy, każdą grę można zacząć ze swoją bronią, wzbogaconą o pięć różnych dodatków, a oprócz paska życia mamy teraz również pancerz, znacząco zwiększający żywotność naszej postaci.     Niektórym weteranom może nie podobać się fakt, że do wyższych rund dociera się teraz nieco łatwiej. Die Maschine wciąż oferuje jednak sporo różnych wyzwań, a doświadczeni gracze będą musieli po prostu wyżej zawiesić sobie poprzeczkę. Sam nigdy nie byłem wielkim fanem Zombie i większość czasu spędzałem w multiplayerze, ale podoba mi się w jakim kierunku poszedł teraz ten tryb. Die Maschine ma bowiem coś, czego brakowało pozostałym mapom. Gra jest teraz intuicyjna.  Nigdy nie podobał mi się fakt, że większość map w Zombie musiałem zaczynać z poradnikiem z Youtube na prawym ekranie. Bariera wejścia zawsze była wysoka i nigdy nie potrafiłem odnaleźć żadnej logiki w całym tym zamieszaniu. Die Maschine wciąż wymaga od nas nieco google’owania, ale można zajść dużo dalej, nie martwiąc się o Easter Eggi czy linię fabularną.  Dotyczy to zarówno pierwszych rund, gdzie gra prowadzi nas za rękę prosto do Pack-a-Puncha, jak i dalszych etapów. Oprócz podstawowych punktów, które służą do kupowania perków, broni oraz amunicji, tak jak w poprzednich grach, Black Ops Cold War wprowadza dwie dodatkowe waluty, salvage. Dzięki nim jesteśmy w stanie stworzyć własne granaty, nagrody za serie zabójstw, pancerz, a nawet ulepszyć rzadkość naszej broni.     Chociaż ogólnie gra może być prostsza, wszystkie nowości składają się na dużo bardziej satysfakcjonujące doświadczenie. Szczególnie dla mniej doświadczonych graczy. Z amunicją nie ma już aż tak dużych problemów, a nowe waluty pozwalają wzbogacić swój ekwipunek o coś więcej niż tylko dwie bronie. Ścieżka rozwoju postaci oraz przedmiotów będących w naszym posiadaniu jest teraz łatwiejsza w zrozumieniu.  Przyjemność z gry  Dobrze bawiłem się przy kilku Easter Eggach, odczuwałem satysfakcję z używania większości broni i polowania na Ray Guna. Podoba mi się większość zmian, jakich dokonał Treyarch razem z Black Ops Cold War. Nie ukrywam jednak, że największy plus nowych Zombie jest najtrudniejszy do opisania. Die Maschine jest bowiem po prostu przyjemne.     Przez ostatnie dni grałem solo, duo i w czteroosobowej grupie. Dotarłem do stosunkowo wysokich rund, widziałem etap, który przez doświadczonych graczy nazywany jest już „endgamem”. Grałem też w kilka poprzednich odsłon Zombie i nie pamiętam, czy kiedykolwiek odczuwałem tyle satysfakcji ze zwykłej rozgrywki. Zabijanie fal przeciwników i obserwowanie, jak moja broń staje się coraz silniejsza z każdym kolejnym ulepszeniem, sprawia tonę frajdy.  Częściowo przyjemność z rozgrywki może być oczywiście spowodowana tym, że pierwszy raz w Zombie gram na PC. 120 FOV i ponad 200 FPS-ów w trybie, który do tej pory widziałem tylko na PlayStation 4, robi ogromną różnicę. Nie bez powodu jednak przez ostatnie kilka dni światła reflektorów zwrócone były w stronę Zombie, a nie zdominowanego przez MP5 multiplayera. Treyarch nowym Zombie zrobił po prostu kawał dobrej roboty.

Przez ostatnie dni grałem solo, duo i w czteroosobowej grupie. Dotarłem do stosunkowo wysokich rund, widziałem etap, który przez doświadczonych graczy nazywany jest już „endgamem”. Grałem też w kilka poprzednich odsłon Zombie i nie pamiętam, czy kiedykolwiek odczuwałem tyle satysfakcji ze zwykłej rozgrywki. Zabijanie fal przeciwników i obserwowanie, jak moja broń staje się coraz silniejsza z każdym kolejnym ulepszeniem, sprawia tonę frajdy.

Częściowo przyjemność z rozgrywki może być oczywiście spowodowana tym, że pierwszy raz w Zombie gram na PC. 120 FOV i ponad 200 FPS-ów w trybie, który do tej pory widziałem tylko na PlayStation 4, robi ogromną różnicę. Nie bez powodu jednak przez ostatnie kilka dni światła reflektorów zwrócone były w stronę Zombie, a nie zdominowanego przez MP5 multiplayera. Treyarch nowym Zombie zrobił po prostu kawał dobrej roboty.

Bądź na bieżąco

Obserwuj GamingSociety.pl w Google News.

Tomasz Alicki
Tomasz Alicki
Szef działu gier. Miłośnik esportu, weteran Call of Duty i zapalony gracz Action RPG. W wolnych chwilach Netflix, dobra książka i World of Warcraft.

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Gaming Society
Polityka prywatności

§.1 Postanowienia Ogólne

  1. Administratorem danych jest GAMING SOCIETY SP. Z O. O. w Raszynie ul. Prosta 5a, 05-090, wpisanej do Rejestru Przedsiębiorców pod numerem KRS: 0000724916, dla której akta rejestrowe prowadzi Sąd Rejonowy w Pruszkowie, XV Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego, NIP: 5342581876, REGON: 369793411. Ochrona danych odbywa się zgodnie z wymogami powszechnie obowiązujących przepisów prawa, a ich przechowywanie ma miejsce na zabezpieczonych serwerach.
  2. Dla interpretacji terminów stosuje się słowniczek Regulaminu lub tak jak zostało to opisane w Polityce Prywatności (jeżeli wynika to bezpośrednio z opisu).
  3. Na potrzeby lepszego odbioru Polityki Prywatności termin „Użytkownik” zastąpiony został określeniem „Ty”,  „Administrator” – „My”. Termin „RODO” oznacza Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE.
  4. Szanujemy prawo do prywatności i dbamy o bezpieczeństwo danych. W tym celu używany jest m.in. bezpieczny protokół szyfrowania komunikacji (SSL).
  5. Dane osobowe podawane w formularzu na landing page’u są traktowane jako poufne i nie są widoczne dla osób nieuprawnionych.

§2. Administrator Danych

  1. Usługodawca jest administratorem danych swoich klientów. Oznacza to, że jeśli posiadasz Konto na naszej stronie, to przetwarzamy Twoje dane jak: imię, nazwisko, adres e-mail, numer telefonu, stanowisko, miejsce pracy, adres IP.
  2. Usługodawca jest także administratorem osób zapisanych na [przykładowo] newsletter i osób zapisanych na webinar.
  3. Dane osobowe przetwarzane są:a. zgodnie z przepisami dotyczącymi ochrony danych osobowych,b. zgodnie z wdrożoną Polityką Prywatności,c. w zakresie i celu niezbędnym do nawiązania, ukształtowania treści Umowy, zmiany bądź jej rozwiązania oraz prawidłowej realizacji Usług świadczonych drogą elektroniczną,d. w zakresie i celu niezbędnym do wypełnienia uzasadnionych interesów (prawnie usprawiedliwionych celów), a przetwarzanie nie narusza praw i wolności osoby, której dane dotyczą:w zakresie i celu zgodnym ze zgodą wyrażoną przez Ciebie jeśli [przykładowo] zapisałeś się na newsletter,w zakresie i celu zgodnym z wyrażoną przez Ciebie zgodą jeżeli [przykładowo] zapisałeś się na webinar.
  4. Każda osoba, której dane dotyczą (jeżeli jesteśmy ich administratorem) ma prawo dostępu do danych, sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, prawo sprzeciwu, prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
  5. Kontakt z osobą nadzorującą przetwarzanie danych osobowych w organizacji Usługodawcy jest możliwy drogą elektroniczną pod adresem e-mail: biuro@gamingsociety.pl.
  6. Zastrzegamy sobie prawo do przetwarzania Twoich danych po rozwiązaniu Umowy lub cofnięciu zgody tylko w zakresie na potrzeby dochodzenia ewentualnych roszczeń przed sądem lub jeżeli przepisy krajowe albo unijne bądź prawa międzynarodowego obligują nas do retencji danych.
  7. Usługodawca ma prawo udostępniać dane osobowe Użytkownika oraz innych jego danych podmiotom upoważnionym na podstawie właściwych przepisów prawa (np. organom ścigania).
  8. Usunięcie danych osobowych może nastąpić na skutek cofnięcia zgody bądź wniesienia prawnie dopuszczalnego sprzeciwu na przetwarzanie danych osobowych.
  9. Usługodawca nie udostępniania danych osobowych innym podmiotom aniżeli upoważnionym na podstawie właściwych przepisów prawa.
  10. Wdrożyliśmy pseudonimizację, szyfrowanie danych oraz mamy wprowadzoną kontrolę dostępu dzięki czemu minimalizujemy skutki ewentualnego naruszenia bezpieczeństwa danych.
  11. Dane osobowe przetwarzają osoby wyłącznie upoważnione przez nas albo przetwarzający, z którymi ściśle współpracujemy.

§3. Pliki cookies

      1. Witryna gamingsociety.pl używa cookies. Są to niewielkie pliki tekstowe wysyłane przez serwer www i przechowywane przez oprogramowanie komputera przeglądarki. Kiedy przeglądarka ponownie połączy się ze stroną, witryna rozpoznaje rodzaj urządzenia, z którego łączy się użytkownik. Parametry pozwalają na odczytanie informacji w nich zawartych jedynie serwerowi, który je utworzył. Cookies ułatwiają więc korzystanie z wcześniej odwiedzonych witryn.
      2. Gromadzone informacje dotyczą adresu IP, typu wykorzystywanej przeglądarki, języka, rodzaju systemu operacyjnego, dostawcy usług internetowych, informacji o czasie i dacie, lokalizacji oraz informacji przesyłanych do witryny za pośrednictwem formularza kontaktowego.
      3. Zebrane dane służą do monitorowania i sprawdzenia, w jaki sposób użytkownicy korzystają z naszych witryn, aby usprawniać funkcjonowanie serwisu zapewniając bardziej efektywną i bezproblemową nawigację. Monitorowania informacji o użytkownikach dokonujemy korzystając z narzędzia Google Analitics, które rejestruje zachowanie użytkownika na stronie.
      4. Cookies identyfikuje użytkownika, co pozwala na dopasowanie treści witryny, z której korzysta, do jego potrzeb. Zapamiętując jego preferencje, umożliwia odpowiednie dopasowanie skierowanych do niego reklam. Stosujemy pliki cookies, aby zagwarantować najwyższy standard wygody naszego serwisu, a zebrane dane są wykorzystywane jedynie wewnątrz firmy GAMING SOCIETY SP Z O O w celu optymalizacji działań.
      5. Użytkownik w każdej chwili ma możliwość wyłączenia lub przywrócenia opcji gromadzenia cookies poprzez zmianę ustawień w przeglądarce internetowej. Instrukcja zarządzania plikami cookies jest dostępna na stronie
      6. Na naszej witrynie wykorzystujemy następujące pliki cookies:

      a) „niezbędne” pliki cookies, umożliwiające korzystanie z usług dostępnych w ramach serwisu, np. uwierzytelniające pliki cookies wykorzystywane do usług wymagających uwierzytelniania w ramach serwisu;

      b) pliki cookies służące do zapewnienia bezpieczeństwa, np. wykorzystywane do wykrywania nadużyć w zakresie uwierzytelniania w ramach serwisu;

      c) „wydajnościowe” pliki cookies, umożliwiające zbieranie informacji o sposobie korzystania ze stron internetowych serwisu;

      d) „funkcjonalne” pliki cookies, umożliwiające „zapamiętanie” wybranych przez użytkownika ustawień i personalizację interfejsu użytkownika, np. w zakresie wybranego języka lub regionu, z którego pochodzi użytkownik, rozmiaru czcionki, wyglądu strony internetowej itp.;

      e) „reklamowe” pliki cookies, umożliwiające dostarczanie użytkownikom treści reklamowych bardziej dostosowanych do ich zainteresowań.